sobota, 18 marca 2017

tynkujemy

Zamilknęliśmy ostatnio, ale tak jak pisałem w poprzednim poście, nasz lokalny fachowiec przybliża nasze marzenie i jesteśmy coraz bliżej zamieszkania. Tynki już prawie na ukończeniu, piec wraz z centrum kontroli lotów, bo tak wyglądają współczesne kotłownie również. Elektrycy mają do skończenia jeszcze prądy na poddaszu ; aha i grzejniki do góry brakują. Musimy przydusić i skończyć to wszystko do końca marca, by wejść w kwiecień w fazę gładzi gipsowych, wykonania drewnianego stropu, ocieplenia dachu i wkopania przydomowej oczyszczalni. Potem płytki, panele i gres...kibelek, prysznic, lodówka, gazówka i drzwi wejściowe by zamieszkać tam po spartańsku. Tak z grubsza wymieniłem, bo mam nadzieje, że tyle nam wystarczy a ciepła pogoda nam to ułatwi. Teraz trochę zdjęć.









niedziela, 19 lutego 2017

zostań bohaterem na swojej działce

Pierwsze ciepło w tym roku wygoniło nas z mieszkania. Człowiek już po prostu chcę wiosny. Ptaki śpiewają coraz głośniej, a słonce grzeje coraz mocniej. Przycięliśmy śliwę, orzecha, stare jabłonki i wiśnie.



Widać dym z komina? Paliło się paliło. Trzeba było ugotować niedzielny obiad.



A tu kanał i okolica w obiektywie Patrycji, skąpana w zeszłotygodniowym słońcu.





W domu elektrycy poszli do przodu. W piątek wieczorem przywiozłem cement i wapno majstrowi. Dojeżdżając patrzę; z każdego okna promieniuje światło, jak nigdy. W środku kotłowało się jak w programie Dowborowej. W sumie ściany można już tynkować. Instalator centralnego ogrzewania obiecał, że też weźmie się do roboty. Nasz lokalny budowlaniec będzie codziennie popychał temat do przodu. Nasz ambitny plan: zamieszkać z początkiem maja :D


niedziela, 12 lutego 2017

ciepło nam

Słowo się rzekło więc kupiliśmy kozę. Mówiąc fachowo piec wolnostojący. Wczoraj ją przywieźliśmy a dziś próbnie przepaliliśmy. Na razie delikatnie. Jak wrażenia? oj grzeje, mimo swoich małych rozmiarów i tak krótkiego czasu. Nasza psina Niunia (zmarzluch) prawie usnęła przy niej w fotelu, czyli musiało być ciepło i przytulnie. Nam również się podoba i przewyższa kominek na wiele sposobów. Świetnie się komponuje do ceglanego komina i na pewno ogrzeje atmosferę nie tylko w chłodne wieczory.... W prognozach ciepło na horyzoncie. I dobrze bo mamy już dość tych mrozów.









niedziela, 5 lutego 2017

sen zimowy

Wszędzie trąbili, że idzie ocieplenie rzędu nawet 10C na plusie. Nic dziwnego, bo w 2014 w walentynki w sobotę było +16. Więc i w takie cuda można było uwierzyć. Nastawiłem się, choć do prognoz długoterminowych podchodzę z przymrużeniem oka. W międzyczasie wstrzeliliśmy się z zalaniem posadzek. I dobrze, bo w tym tygodniu ponoć znów spore mrozy. Podjechałem dziś na działkę, wypróbować pomysł na czyszczenie cegły z zaprawy i białego nalotu wapiennego. I choć dodaje jej to uroku chciałbym by ściana wygląda jak na elewacji; cegła + fuga wapienna. Mój sposób to druciana końcówka, wiertarka i heja. Po przeczyszczeniu, przecieram szmatką z ciepłą wodą. Większe kawałki zaprawy trzeba delikatnie skuć. Nie jestem zwolennikiem piaskowania: wg. mnie niszczy lico cegły, powoduje jej porowatość i ściera powstającą przez lata patynę, która dla cegły jest warstwą ochronną. Tyle na temat obcowania z cegłą. By zająć się tym przez dłuższy czas, musimy mieć w salonie kozę i konkretnie w niej napalić. Jest plan by ją jak najszybciej nabyć. Tak więc nie wpadliśmy w zimowy sen. Działamy.


czwartek, 12 stycznia 2017

zima

Gdy byliśmy dziećmi, nie wyobrażaliśmy sobie bez niej ferii. Worki ze słomą, dętki i przed wszystkim sanki ;  na czym to się nie zjeżdżało, z pierwszej lepszej górki. Nie wspomnę o kuligach, skakaniu w zaspy, lepieniu bałwana czy wojnach na śnieżki. Teraz nie byłaby nam potrzebna do szczęścia oprócz świąt Bożego Narodzenia, ale przyznam się szczerze ; nie pamiętam ostatnich białych świąt. Kogo nie urzeka padający śnieg, zawierucha i wszystko pokryte białym puchem. Pewnie jak co roku, Pani Zima przyszła tylko na chwilę w odwiedziny, a wiosną i latem nikt za nią tęsknić nie będzie. Jak tam dacza? A zdobi się zdobi.... w podłogówkę. Zdecydowaliśmy się na nią, z racji otwartego stropu, liczymy że w tym przypadku zda egzamin. Woda rozciągnięta, częściowo elektryka. Chcielibyśmy zalać posadzki, ale...zima, no zima.











niedziela, 11 grudnia 2016

dach nad głową

Postępów ciąg dalszy. Zdjęcia mówią same za siebie, więc nie będziemy się rozpisywać. Faktem jest to, że mamy dach, nie taki z dziurami jaki był, tylko taki prawdziwy. Co prawda jeszcze nie obrobiony, ale z oknami dachowymi, które świetnie doświetliły wnętrze. Działka ogrodzona, posadziliśmy kilka wierzb i czas wziąć się za środek. W całości wygląda to tak.