niedziela, 11 czerwca 2017

powrót supermana

Wracamy na "antenę"po dwóch tygodniach. Wraca i nasz fachowiec. Obiecał, że nadrobi prawie miesięczną przerwę. Bardzo na to liczymy, a zaczął dobrze bo skończył tynkować elewację od podwórka. W międzyczasie przeszliśmy szybki kurs stolarstwa. Mówię poważnie, bo Patrycja okazała się mistrzem strugania, a ja mistrzem heblowania. A tak na serio, wystarczy dużo chęci, sprzęt i trochę pojęcia a można zrobić prawie wszystko. Przygotowaliśmy deski na część stropu nad salonem. Wyszło całkiem nieźle, a praca z drewnem wciąga...na pewno na tym nie poprzestaniemy.







A to dzikusy w małym ogródku od strony kuchni.










Znajomy przyciął zarastający wjazd.
Nie mogę nigdy przestać się napatrzeć; na stojącą na straży - Lipę.


Dzisiejsze pomału zachodzące słońce.





sobota, 27 maja 2017

dmuchawce

Maj 2017 przechodzi pomału do historii. Kończy się iście letnią pogodą, ale i niestety nieznacznymi postępami na budowie. Choć udało się nam prawie posprzątać podwórze, nasz majster nagle zwolnił tempo i wstrzymał pracę. Znamy na szczęście powód jego nagłej pauzy i liczmy, że wszystko wróci do normy :D Kupiliśmy w dobrej cenie grubą i suchą deskę na strop i taras. Za to chcemy wziąć się sami, oheblować jedną stronę, poprzykręcać ją na filcu do belek i na legarach na tarasie. Dzisiejszy dzień z którego wstawiam zdjęcia upłynął w większości pod znakiem zlotu samochodu, który bezdyskusyjnie zmotoryzował Polskę. Chodzi oczywiście o Fiata 126p czyli malucha. Powiem tylko tyle, że sam jestem posiadaczem 30 latka tego modelu i w odpowiednim czasie podzielę się z wami historią na jego temat, bo przypomina trochę historię przewodnią tego blogu.

PS : na zdjęciu egzemplarz kumpla.


 Po zlocie podziałaliśmy znów na działce. Ja woziłem, Pati rozgarniała gruz we wjeździe.



;)





Urzekła mnie dziś sceneria zachodu, dlatego jeszcze dwa :)




niedziela, 21 maja 2017

z hamaka

Największe drzewo na naszej działce, czyli dorodny jesion stwarza idealne warunki by odpoczywać w cieniu jego korony.  Wspomógł nas jeszcze swoimi gałęziami by móc zamocować dwa hamaki.
I z nich podziwialiśmy przednią ścianę domu w trakcie tynkowania, oraz pierwsze kwiaty na tarasie.
Wrażenie, jakby ktoś już tu mieszkał....O jednej rzeczy nie wspomnieliśmy. Dokładnie tydzień temu na działce pojawił się były mieszkaniec tego domu. Przypadkowo z racji jakieś rodzinnej imprezy w tych stronach. Nie mógł się powstrzymać by tu nie zajrzeć - mówił. Z jego opowiadań potwierdziły się fakty o większej ilości budynków i innych szczegółów dotyczącej naszej posiadłości. Oprócz stodoły i obory była także wolnostojące piwnica w miejscu gdzie kopaliśmy przyłącze do słupa ( wiadomo dlaczego było tam tak twardo). Kamienie z grilla na podwórzu pochodzą z jej resztek. Dom powstały z początkiem XX wieku był zamieszkiwany przez Niemców, może przez nich nawet wybudowany, o czym świadczy lipa we wjeździe. Rodzina naszego gościa przeniosła się tu po wojnie z lubelskiego. W domu był duży piec chlebowy i wędzarnia na poddaszu. Ze wzruszeniem wspominał brata, który zginął w pożarze tego budynku, dobre kilka lat temu, dokładnie w październiku 2011 roku. Był pod wrażeniem, jak tu się pozmieniało.





I my




niedziela, 14 maja 2017

Pan Lis

Maj nareszcie pokazał swoje prawdziwe oblicze, a my znów wykorzystaliśmy słoneczny weekend na sprzątanie bałaganu na podwórku. Głównie by przewieźć cegłę zgromadzoną z rozbiórki w inne miejsce. Co niektórzy nie byli tym zainteresowani ;) Nadszedł czas na zamontowanie najważniejszych drzwi w domu. Przeleżały w szopce od listopada...A fantastyczny Pan Lis przypatrywał się nam z daleka.




czwartek, 11 maja 2017

czerwony jak cegła

Tu cegła, tam cegła...wszędzie cegła czy nie za dużo ? nieee, jest jak jeansy; ciągle modne, wieczne i pasują do wszystkiego. Po jej wyczyszczeniu, ściana jest fugowana zaprawą na bazie samego wapna i piasku. Staje się zupełnie inna w odbiorze.









wtorek, 2 maja 2017

wieczorem

To będzie krótki post o tym, jak pstryknąłem kilka zdjęć wieczorową porą. Razem z Panem instalatorem zrobiliśmy dziś próbę pieca CO, a że cały czas się w nim pali pojechałem zerknąć czy wszystko gra. W domu zrobiło się wreszcie cieplej niż na zewnątrz. Mimo jeszcze nieszczelnych drzwi i braku ocieplenia dachu, było bardzo przyjemnie...Mocno czuć wszędzie podłogówkę i różnicę między sypialnią, gdzie jej nie ma ; będzie się lepiej spało. Grzejniki gorące a podajnik zasypowy to cholernie wygodna sprawa. Na zdjęciu dacza wieczorem i widok, o którym kiedyś pisałem. Dobranoc.



niedziela, 30 kwietnia 2017

stare drzwi

Nie pamiętam zimnych majówek, może dlatego, że większość wyglądała typowo majowo, czyli ciepło. W naszych stronach maj wita się ogniskiem ostatniego kwietnia i w dzieciństwie było to, niebywałe wydarzenie. Na kilka dni przed zbierało się drewno i paczkę znajomych, z którymi spędzało się ten wyjątkowy wieczór. W naszej małej mieścinie ognisko paliło się prawie na każdej działce. Wspominam często stare czasy, bo nie mogę uwierzyć, że pewnych rzeczy już się nie robi, nie pielęgnuje. Co nasze dzieci przekażą swoim? I mimo, że pokój jest pełen zabawek to i tak nie ma co robić. My też kiedyś oglądaliśmy TV i graliśmy na pegazusie godzinami, ale wraz z nastaniem wiosennego ciepła, wracało się do domu tylko na obiad i kolację. To tak nawiasem, nostalgicznie........
Dziś też planowaliśmy majówkę...ale pogoda; co tu dużo mówić, zimno jak na tę porę roku. Stanęło na spacerze z aparatem, spontaniczną pogawędką ze znajomymi i z rodziną przed domem.




W stercie desek i belek pozostałych po rozbiórce, już dawno przypatrywałem się parze starych drzwi.
Odłożyłem je do szopki, bo powiem szczerze, że po oszlifowaniu można byłoby przywrócić im dawną świetność i gdzieś je zamontować. Jest to jakiś pomysł. Zresztą jest znacznie więcej rzeczy, które odłożyliśmy: od starych ram okien po stary numer domu przywieszony na ścianie.

Moja ukochana Pati znów śmieje się z moich przesadzeń i ratowaniu samosiejek. Ale nie mogłem tych brzózek tak zostawić...o tak na śmierć. Może się kiedyś odwdzięczą.


A wszędzie już majowo.